Niewiele osób świadomie mówi o sobie: „Jestem ofiarą”. A jednak wielu ludzi funkcjonuje w tej roli przez lata, czasem nawet przez całe życie. Rola ofiary nie zawsze oznacza osobę słabą, bezradną czy bierną. Często są to ludzie inteligentni, zaradni i kompetentni, którzy nieświadomie utknęli w określonym sposobie postrzegania siebie i świata.
Bycie ofiarą polega na przekonaniu, że to inni ludzie, okoliczności lub wydarzenia odpowiadają za nasze samopoczucie, decyzje i jakość życia. W takim sposobie myślenia człowiek stopniowo oddaje sprawczość na zewnątrz i przestaje dostrzegać własny wpływ na rzeczywistość.
Dlaczego tak łatwo wejść w rolę ofiary?
Ponieważ często daje ona pozorne poczucie bezpieczeństwa.
Jeżeli jestem ofiarą, nie muszę podejmować trudnych decyzji. Nie muszę ryzykować porażki. Nie muszę konfrontować się z własnymi lękami. Mogę tłumaczyć brak działania zachowaniem innych ludzi, pechem, sytuacją życiową lub przeszłością.
Psychologia pokazuje, że człowiek znacznie częściej wybiera to, co znane, niż to, co zdrowe. Jeśli w dzieciństwie doświadczaliśmy bezradności, braku wpływu lub ciągłej krytyki, rola ofiary może stać się naszym naturalnym sposobem funkcjonowania.
Ukryte korzyści z roli ofiary
Choć brzmi to paradoksalnie, każda rola psychologiczna niesie pewne zyski.
Osoba funkcjonująca jako ofiara często otrzymuje:
- uwagę i zainteresowanie otoczenia,
- współczucie,
- wsparcie,
- zwolnienie z odpowiedzialności,
- usprawiedliwienie dla braku działania,
- poczucie moralnej wyższości.
Właśnie dlatego tak trudno z niej zrezygnować.
Dopóki korzyści przewyższają koszty, człowiek nie ma wystarczającej motywacji do zmiany.
Jakie są konsekwencje?
Cena jest jednak bardzo wysoka.
Z czasem pojawia się poczucie bezsilności, frustracja, złość i przekonanie, że życie jest niesprawiedliwe. Człowiek coraz bardziej koncentruje się na problemach, a coraz mniej na rozwiązaniach.
Pojawia się chroniczne narzekanie, obwinianie innych i oczekiwanie, że ktoś uratuje sytuację.
Największą stratą jest jednak utrata sprawczości.
Osoba przestaje wierzyć, że może wpływać na własne życie.
Trójkąt dramatyczny Stephena Karpmana
Psycholog Stephen Karpman opisał mechanizm zwany Trójkątem Dramatycznym.
Składa się on z trzech ról:
Ofiara
- „Nic nie mogę.”
- „To przez nich.”
- „Nikt mnie nie rozumie.”
- „Zawsze mam pod górkę.”
Ofiara czuje się bezradna i oczekuje ratunku z zewnątrz.
Ratownik
- „Ja ci pomogę.”
- „Ja to załatwię.”
- „Beze mnie sobie nie poradzisz.”
Ratownik często pomaga nie dlatego, że ktoś o to prosił, ale dlatego, że sam potrzebuje czuć się potrzebny.
Prześladowca
- „To twoja wina.”
- „Jesteś niekompetentny.”
- „Nigdy niczego nie zrobisz dobrze.”
Prześladowca krytykuje, ocenia i kontroluje.
Najciekawsze jest to, że ludzie nie pozostają stale w jednej roli.
Przechodzą między nimi.
Ofiara może stać się prześladowcą.
Ratownik może poczuć się wykorzystany i wejść w rolę ofiary.
Prześladowca może nagle zacząć szukać ratunku.
Właśnie dlatego ten mechanizm tak często napędza konflikty rodzinne, partnerskie i zawodowe.
Carl Jung i cień
Carl Gustav Jung uważał, że rozwój człowieka wymaga konfrontacji z własnym cieniem.
Cień to wszystko to, czego nie chcemy widzieć w sobie.
Osoba funkcjonująca w roli ofiary często nie chce zobaczyć własnej odpowiedzialności, siły, złości lub wpływu na sytuację.
Łatwiej uwierzyć, że problem leży wyłącznie na zewnątrz.
Tymczasem rozwój zaczyna się wtedy, gdy człowiek zada sobie pytanie:
„Jaki jest mój udział w tej sytuacji?”
Nie chodzi o obwinianie siebie.
Chodzi o odzyskanie wpływu.
Pierwszym krokiem jest zauważenie własnych schematów.
Drugim – rezygnacja z pytania:
„Dlaczego mnie to spotkało?”
na rzecz pytania:
„Czego mogę się z tego nauczyć?”
Trzecim krokiem jest odzyskanie odpowiedzialności za własne decyzje, emocje i działania.
Odpowiedzialność nie oznacza winy.
Oznacza sprawczość.
Droga do wolności
Człowiek przestaje być ofiarą nie wtedy, gdy znika problem, lecz wtedy, gdy odkrywa własną siłę.
Nie mamy wpływu na wszystko, co wydarzyło się w przeszłości.
Mamy jednak wpływ na to, co zrobimy z tym doświadczeniem dzisiaj.
Prawdziwa wolność zaczyna się w chwili, gdy przestajemy czekać, aż świat się zmieni, a zaczynamy zmieniać sposób, w jaki odpowiadamy na to, co przynosi życie.
Czy zdarza Ci się wchodzić w rolę ofiary, ratownika lub prześladowcy? A może właśnie teraz dostrzegasz, że odgrywasz jedną z tych ról częściej, niż chciałbyś przyznać?



